Praca Hybrydowa

Przepaść w komunikacji: jak Gen Z mówi w pracy inaczej niż starsze pokolenia

Badanie Sunny Workplace ujawnia drastyczne różnice w rozumieniu słownictwa zawodowego między pokoleniami.

Autor: Sylwia Malinowska, 3 września 2026
Young professionals collaborate during a video call in a creative and modern office setting.
Fot. Vitaly Gariev / Pexels · Pexels License

Pokolenie Z i starsze grupy pracowników mówią w biurze praktycznie innym językiem — wynika to z badania Sunny Workplace przeprowadzonego na próbie 2004 pracowników w USA. Przepaść ta staje się coraz bardziej widoczna w zespołach hybrydowych i zdalnych, gdzie komunikacja tekstowa i wideo dominuje nad spontanicznymi rozmowami przy biurku.

Jak pokolenia różnią się w postrzeganiu barier językowych?

Osiem na dziesięciu pracowników z pokolenia Z uważa różnice pokoleniowe w sposobie komunikacji za rzeczywiste wyzwanie zawodowe. Tymczasem wśród baby boomers odsetek ten spada do trzech na dziesięciu. Ta asymetria jest kluczowa — młodsi pracownicy czują się bardziej świadomi problemu i potencjalnie bardziej sfrustrowania nim, podczas gdy starsze pokolenie może niedoceniać skalę nieporozumień.

Różnica w percepcji wskazuje na coś głębszego: Gen Z wchodzi na rynek pracy z poczuciem, że musi się dostosować do istniejącego porządku, podczas gdy starsze pokolenia mogą postrzegać zmianę języka jako marginalną. W rzeczywistości obie strony mają rację — problemem jest brak wspólnego słownika.

Jakie słowa powodują największe nieporozumienia?

Badanie ujawniło konkretne słowa i zwroty, które dzielą pokolenia. Siedemdziesiąt sześć procent respondentów z pokolenia baby boomers nie znało słowa „delulu” (oznaczającego życzeniowe myślenie). Dwie trzecie starszych pracowników nie rozumiało słowa „rizz” (charyzma, umiejętność zaciągania uwagi). Sześćdziesiąt jeden procent nie wiedziało, co oznacza zwrot „no cap” (bez przesady, szczerze mówiąc).

Z drugiej strony, młodsi pracownicy również nie są wszechstronnie znają starszy biznesowy żargon. Zaledwie dwadzieścia dwa procent Gen Z rozumiało zwrot „boil the ocean” (podejmować zbyt ambitny projekt), a tylko dwadzieścia pięć procent znało pojęcie „blue-sky thinking” (myślenie bez ograniczeń).

Zwrot/SłowoZrozumienie przez baby boomersZrozumienie przez Gen Z
”delulu”24%(brak danych)
“rizz”34%(brak danych)
“no cap”39%(brak danych)
“boil the ocean”(brak danych)22%
“blue-sky thinking”(brak danych)25%

Skąd się bierze ta różnica w słownictwie?

Pokolenie Z wychowało się ze Snapchatem, TikTokiem i Instagramem — platformami, które generują i rozpowszechniają slang w tempie niedostępnym dla starszych pokoleń. Jednocześnie znaczna część Gen Z rozpoczęła swoją karierę zawodową podczas pandemii, pracując przez Zoom i Teams. To oznacza, że pierwsze doświadczenia zawodowe miały miejsce w warunkach zdalnych, bez możliwości obserwacji starszych kolegów w naturalnym środowisku biurowym.

Jak zauważa Iain Smith z Sunny Workplace, „wcześniej początkujący pracownik mógł siedzieć obok osoby z 20-letnim doświadczeniem i mimowolnie obserwować jej codzienną pracę”. Tego naturalnego transferu wiedzy i adaptacji brakuje w modelu zdalnym. Młodsi pracownicy uczą się języka pracy głównie z komunikacji asynchronicznej — maili, slacków, dokumentów — co sprzyja bardziej formalnemu lub alternatywnie bardziej swobodnemu stylowi, bez pośredniej fazy przejściowej.

Czy Gen Z rzeczywiście rozumie wszystko?

Warto zauważyć, że Gen Z również nie jest monolitem. Czterdzieści jeden procent młodszych pracowników nie wie, co oznacza słowo „Ohio” — slang pokolenia Alpha. Siedemdziesiąt pięć procent nie rozumie lub nie używałoby słowa „skibidi”. To sugeruje, że przepaść pokoleniowa nie biegnie tylko między starszymi a młodszymi, ale także między różnymi grupami wiekowymi wśród samych młodych ludzi.

Jak Gen Z radzić sobie z formalnością?

Ciekawą strategią adaptacyjną jest korzystanie przez młodszych pracowników z narzędzi takich jak ChatGPT do przygotowywania formalnych e-maili. Oznacza to, że Gen Z czuje dyskomfort z tradycyjnym, korporacyjnym stylem komunikacji i aktywnie szuka sposobów, by przełożyć swój naturalny sposób wyrażania się na język oczekiwany przez organizację. To z jednej strony pokazuje pragmatyzm i gotowość do dostosowania się, z drugiej — sugeruje, że obecny standard komunikacji biznesowej może być dla nich sztuczny.

Co mówią badania naukowe o rzeczywistych różnicach?

Metaanaliza opublikowana w Journal of Organizational Behavior wskazuje na zaskakujący wniosek: między poszczególnymi pokoleniami istnieje niewiele systematycznych różnic w kompetencjach zawodowych. To oznacza, że przepaść słownikowa nie musi przekładać się na rzeczywiste różnice w wydajności, kreatywności czy zdolności do współpracy. Różnice mogą być bardziej powierzchniowe — dotyczą formy komunikacji, nie jej treści.

Pandemia wpłynęła na wszystkie pokolenia, zmieniając sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się. Zarówno Gen Z, jak i starsze grupy musiały się zaadaptować do nowych narzędzi i warunków pracy.

Co to oznacza dla zespołów hybrydowych w Polsce?

W polskich firmach model hybrydowy i zdalny staje się trwałym elementem organizacji pracy. To oznacza, że przepaść komunikacyjna między pokoleniami będzie się pogłębiać, jeśli nie podejmie się świadomych działań. Firmy powinny rozważyć wprowadzenie słowników terminów biznesowych, regularne sesje edukacyjne dotyczące nowych narzędzi i sposobów komunikacji, a także stworzenie kultur zespołowych, w których różne style wyrażania się są nie tylko tolerowane, ale wręcz doceniane.

Dla pracowników oznacza to konieczność większej świadomości — zarówno starszych, którzy powinni być otwarci na nowe słownictwo, jak i młodszych, którzy muszą rozumieć, że formalna komunikacja biznesowa ma swoją wartość i funkcję. Hybrydowy model pracy wymaga bardziej precyzyjnej i ustrukturyzowanej komunikacji niż tradycyjne biuro, gdzie nieporozumienia można szybko wyjaśnić twarzą w twarz.

Na podstawie: WP. Tekst opracowany redakcyjnie.