Wietnam i brak talentów w cyfrowej transformacji: dlaczego specjaliści odchodzą
Wietnam mierzy się z niedoborem wykwalifikowanych kadr w transformacji cyfrowej. Sprawdź, skąd biorą się dysproporcje płac i jak państwo chce zatrzymać talenty.
Wietnam stoi przed paradoksem: kraj szybko rozwija przemysł elektroniczny i usługi cyfrowe, a jednocześnie brakuje mu ludzi, którzy potrafią te procesy prowadzić. Problem nie dotyczy wyłącznie technologii, lecz całego systemu zarządzania kadrami, od rekrutacji po wynagrodzenia.
Jak wygląda poziom wykształcenia pracowników w Wietnamie?
Odsetek pracowników posiadających dyplomy lub certyfikaty wzrósł z 24,1% w 2020 roku do 29,2% w 2025 roku. To wzrost o ponad 5 punktów procentowych w ciągu pięciu lat, jednak wciąż oznacza, że większość zatrudnionych nie ma formalnego potwierdzenia kwalifikacji.
| Wskaźnik | Wartość |
|---|---|
| Pracownicy z dyplomami/certyfikatami, 2020 | 24,1% |
| Pracownicy z dyplomami/certyfikatami, 2025 | 29,2% |
| Absolwenci IT rocznie | ok. 84 000 |
| Absolwenci IT spełniający wymagania zawodowe | 30–35% |
| Firmy projektujące półprzewodniki | ok. 50 |
Dlaczego absolwenci IT nie trafiają do pracy?
Rocznie kształci się w Wietnamie około 84 000 absolwentów sektora IT, z czego jedynie 30–35% spełnia oczekiwania pracodawców. Oznacza to, że znaczna część młodych inżynierów i programistów wchodzi na rynek bez kompetencji, których wymagają firmy technologiczne. Przy tak dużej podaży kandydatów luka nie wynika więc z liczby absolwentów, lecz z jakości ich przygotowania.
Czy sektor półprzewodników daje Wietnamowi przewagę?
Obecność w tej branży jest obecnie ograniczona do montażu, pakowania i testowania, prowadzonych głównie przez zagraniczne inwestycje bezpośrednie (FDI). Projektowaniem zajmuje się około 50 firm. Produkcja płytek, technologia rdzeni i materiały pozostają całkowicie zależne od importu. Bez własnych zespołów inżynierskich trudno przejść od roli podwykonawcy do partnera wyżej w łańcuchu wartości.
Dlaczego specjaliści wyjeżdżają z sektora publicznego?
Różnica w zarobkach jest głównym argumentem, który wskazuje się jako przyczynę tzw. drenażu mózgów. W sektorze publicznym miesięczne dochody wynoszą od 5,5 do 10 mln VND, natomiast w prywatnym od 15 do 30 mln VND. Kandydaci z najlepszymi kwalifikacjami rzadko zostają w administracji.
Co z urzędnikami, którzy studiują za granicą?
Urzędnicy wysyłani na szkolenia zagraniczne po powrocie są często słabo wykorzystywani. Zdobyta wiedza nie przekłada się na zmiany w pracy instytucji, bo brakuje mechanizmów, które by ją wdrażały.
Jak można zatrzymać talenty w kraju?
Podczas konferencji 10 października na Uniwersytecie w Chengdu, zorganizowanej wspólnie z Wietnamskim Funduszem Wsparcia Talentów, omawiano rozwój kadr w zarządzaniu gospodarką w kontekście transformacji cyfrowej. Wzięło w niej udział około 100 referatów dotyczących rynku pracy w sektorze publicznym i prywatnym.
Dr Tran Dinh Thien, ekonomista i wcześniej kierujący wietnamskim instytutem ekonomicznym, postuluje mechanizmy doceniające talenty oraz większą autonomię dla specjalistów. Pan Pham Hoang Lam z Komitetu Centralnego Partii w Ho Chi Minh proponuje z kolei zarządzanie talentami w całym cyklu życia pracownika. Jako wzór przywoływany jest Singapur, gdzie rekrutacja, szkolenia, ocena i wynagrodzenia są ze sobą powiązane.
Co to oznacza dla Ciebie?
Dla czytelników zainteresowanych rynkiem pracy w regionie wniosek jest prosty: najszybciej rośnie zapotrzebowanie na kompetencje praktyczne, a nie tylko dyplomy. Różnica płac między sektorami pokazuje, jak silnie wynagrodzenia kształtują decyzje zawodowe. Warto też zauważyć, że same certyfikaty nie wystarczą, jeśli nie idą za nimi realne szanse wdrożenia wiedzy w miejscu pracy.
Dla polskich odbiorców orientacyjne przeliczenie przy założeniu kursu ok. 150 zł za 1 mln VND pokazuje skalę: dochód w sektorze publicznym to ok. 800–1 500 zł miesięcznie, a w prywatnym ok. 2 300–4 500 zł. Są to wartości poglądowe, bo kurs waluty zmienia się w czasie.
Na podstawie: Vietnam.vn. Tekst opracowany redakcyjnie.