Rewolucja produktywności: jak AI zmienia rynek pracy w USA
Rick Rieder z BlackRock tłumaczy spadek miejsc pracy w USA nie słabością gospodarki, ale rewolucją produktywności napędzaną sztuczną inteligencją.
Gospodarka USA rośnie, ale bez tworzenia nowych miejsc pracy — to nie paradoks, lecz przejaw „rewolucji produktywności” napędzanej sztuczną inteligencją i automatyzacją. Taka jest teza Rick Riedera, zarządzającego w BlackRock inwestycjami na rynku obligacji, który skomentował zaskakujący raport o zatrudnieniu w lipcu 2024 roku.
Co się stało na rynku pracy USA w lipcu?
Gospodarka Stanów Zjednoczonych straciła 23 tys. miejsc pracy poza rolnictwem — wynik, który szokował analityków oczekujących wzrostu o 80 tys. stanowisk. Dla porównania, czerwiec przyniósł zaledwie 20 tys. nowych miejsc pracy. To pierwsze takie spadki w ciągu kilku lat, ale Rieder uważa, że interpretacja tego zjawiska jest kluczowa.
Dlaczego firmy nie zatrudniają, mimo że gospodarka rośnie?
Rieder wskazuje na trzy główne przyczyny tego paradoksu:
- Sztuczna inteligencja — firmy masowo wdrażają AI do automatyzacji procesów, co pozwala im zwiększać produkcję bez dodatkowych pracowników.
- Efektywność operacyjna — przedsiębiorstwa skoncentrowane są na optymalizacji kosztów i wydajności istniejącej siły roboczej.
- Ograniczenie imigracji — zmniejszona podaż pracowników zmusza firmy do bardziej efektywnego wykorzystania dostępnych zasobów ludzkich.
Wynik: wzrost nominalny PKB USA wynoszący 7,87 proc. w ujęciu rocznym (dane za lipiec), podczas gdy realny wzrost to zaledwie 1,5 proc. — gospodarka rośnie w wartości, ale nie w wielkości fizycznej produkcji.
Jak wygląda produktywność w USA?
Dane o produktywności pracy wspierają tezę Riedera. W ciągu ostatnich 16 kwartałów produktywność spadła zaledwie raz — to oznacza konsekwentny wzrost efektywności pracy. Firmy robią więcej z mniejszym zasobami, co jest cechą charakterystyczną dla gospodarki, w której AI i automatyzacja zaczynają dominować.
| Wskaźnik | Wartość | Okres |
|---|---|---|
| Zmiana miejsc pracy (lipiec) | -23 tys. | lipiec 2024 |
| Wzrost nominalny PKB | 7,87% | roczne (lipiec 2024) |
| Wzrost realny PKB | 1,5% | roczne (lipiec 2024) |
| Inflacja PCE | 3,7% | czerwiec 2024 |
| Spadki produktywności | 1 raz | ostatnie 16 kwartałów |
Czy rynek się zgadza z Riederem?
Nie. Większość uczestników rynku interpretuje słabe dane o zatrudnieniu jako zagrożenie dla gospodarki, a nie jako przejaw postępu. Rentowność obligacji USA spada wyraźnie, a narzędzie FedWatch Tool wskazuje na osłabienie oczekiwań podwyżki stóp procentowych we wrześniu. Rieder sam uważa, że podwyżka stóp procentowych „nie ma dziś większego sensu”.
Jakie są perspektywy dla stóp procentowych?
Rieder od lat argumentuje, że podwyższanie stopy funduszy federalnych jest nieskuteczne w obniżaniu trwałej presji cenowej. Jego zdaniem, większy wpływ mają narzędzia fiskalne, takie jak:
- deregulacja,
- ułatwienie wydawania pozwoleń na budowę domów,
- działania zmniejszające zadłużenie z tytułu kredytów studenckich.
Obniżka stóp w USA w tym roku jest możliwa o ile inflacja PCE spadnie do poziomu poniżej 3 proc. W czerwcu wynosiła 3,7 proc., więc do celu brakuje jeszcze 0,7 punktu procentowego. Rieder uważa, że Fed nadal koncentruje się bardziej na inflacji niż na rynku pracy — dlatego jeden negatywny raport o zatrudnieniu raczej nie zmieni polityki banku centralnego.
Co to oznacza dla pracowników i pracodawców?
Dla pracowników: raport o zatrudnieniu pokazuje, że konkurencja na rynku pracy może być bardziej zacięta. Firmy mogą być bardziej selektywne w zatrudnianiu, jeśli mogą osiągać wzrost produktywności bez dodatkowych stanowisk. Oznacza to, że umiejętności związane z AI i automatyzacją stają się coraz bardziej cenne.
Dla pracodawców: „rewolucja produktywności” to szansa na wzrost marż zysku bez konieczności znacznego zwiększania zatrudnienia. Jednak to również wyzwanie — firmy muszą inwestować w nowe technologie i szkolenia, aby utrzymać przewagę konkurencyjną.
Dla ekonomistów i decydentów politycznych: dane pokazują, że tradycyjne wskaźniki rynku pracy mogą być coraz mniej wiarygodne jako barometr zdrowia gospodarki. Wzrost PKB bez wzrostu zatrudnienia sugeruje, że gospodarka zmienia się szybciej niż mogą to odzwierciedlić konwencjonalne miary.
Warto pamiętać, że opinia Riedera jest mniejszościowa — większość rynku widzi w słabych danych o zatrudnieniu zagrożenie dla gospodarki, a nie dowód postępu technologicznego. To oznacza, że w nadchodzących miesiącach mogą pojawić się znaczące wahania na rynkach finansowych, szczególnie jeśli dane o zatrudnieniu będą się pogarszać.
Na podstawie: pb.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.