Produktywność

AI nie uratuje produktywności. Noblista studzi oczekiwania

Christopher Pissarides, laureat Nagrody Nobla, twierdzi, że sztuczna inteligencja nie doprowadzi do boomu produktywności jak w latach 80-90.

Redakcja · 8 lipca 2026
An elderly man receives a cup from a robotic arm in a modern office setting.
Fot. Pavel Danilyuk / Pexels · Pexels License

Sztuczna inteligencja nie doprowadzi do powtórzenia boomu produktywności z lat 80. i 90. XX wieku, twierdzi Christopher Pissarides, laureat Nagrody Nobla z 2010 roku specjalizujący się w badaniach nad rynkiem pracy i wpływem automatyzacji. Jego stanowisko stanowi zdecydowaną kontrę dla optymistycznych prognoz liderów branży technologicznej, którzy widzą w AI rozwiązanie dla stagnacji gospodarczej krajów zachodnich.

Brak dowodów na wzrost produktywności

Ekonomista podkreślił, że obecnie nie ma konkretnych dowodów na to, aby rozwój sztucznej inteligencji przekładał się na wyraźny wzrost produktywności w skali całej gospodarki. To kluczowe spostrzeżenie, bo przez ostatnie lata zarówno rządy, jak i firmy technologiczne wiążą z AI nadzieje na przyspieszenie wzrostu gospodarczego — szczególnie widoczne w Europie, gdzie słaba dynamika produktywności i realnych płac utrudnia prowadzenie polityki gospodarczej.

Pissarides odniósł się sceptycznie do prognoz przedstawianych przez takie osobistości jak Jensen Huang z Nvidia czy Sam Altman z OpenAI, którzy zapowiadają daleko idące konsekwencje sztucznej inteligencji dla rynku pracy. “Biorąc pod uwagę to, co wiemy teraz i co widzimy, nie sądzę, że zobaczymy wzrost produktywności odpowiadający tym poziomom” — powiedział noblista, zaznaczając jednak, że rozwój technologii nadal pozostaje obarczony dużą niepewnością.

Która część gospodarki jest rzeczywiście zagrożona?

Zdaniem Pissaridesa wpływ AI na rynek pracy będzie bardzo zróżnicowany — i to jest kluczowy punkt jego argumentacji. Ekonomista szacuje, że nawet 40 procent miejsc pracy w USA i Wielkiej Brytanii nie będzie w istotnym stopniu podatnych na wykorzystanie sztucznej inteligencji. Dotyczy to przede wszystkim zawodów wymagających bezpośredniego kontaktu z ludźmi.

Typ pracyPodatność na AIPrzykłady zawodów
Usługi bezpośrednieNiska (do 40%)Pielęgniarstwo, hotelarstwo, opiekuństwo
Sektor finansowyWysokaAnaliza danych, przetwarzanie transakcji
AdministracjaŚrednia-wysokaPrzetwarzanie dokumentów, obsługa klienta
Zawody kreatywneŚredniaProjektowanie, copywriting
ProdukcjaŚrednia-wysokaLogistyka, kontrola jakości

“Jest do 40 procent., albo przynajmniej duża liczba miejsc pracy w Wielkiej Brytanii, która nie jest narażona na sztuczną inteligencję, więc nie będzie miała wzrostu produktywności dzięki sztucznej inteligencji” — stwierdził profesor podczas konferencji Royal Economic Society w Newcastle.

Co to oznacza dla pracowników i gospodarki?

To spostrzeżenie ma ogromne znaczenie dla zrozumienia rzeczywistego wpływu AI. Nawet jeśli technologia znacząco zwiększy efektywność w wybranych sektorach — takich jak finanse czy przetwarzanie danych — jej wpływ na ogólną produktywność całej gospodarki może okazać się znacznie mniejszy, niż zakładają najbardziej optymistyczne scenariusze. Jeśli 40 procent pracowników nie zyska przyspieszonego wzrostu produktywności dzięki AI, to ogólny efekt dla gospodarki będzie zdumiewająco ograniczony.

Czasy szybkiego wzrostu minęły

Pissarides poszedł jeszcze dalej w swoim pesymizmie, stwierdzając, że aby prognozy optymistów mogły się spełnić, najbardziej podatne na wykorzystanie sztucznej inteligencji sektory musiałyby odnotować wyjątkowo wysokie wzrosty produktywności — znacznie wyższe niż obserwujemy historycznie.

“Rozmowy o wysokiej produktywności są raczej mało realne. Myślę, że powinniśmy się pogodzić z faktem, że czasy szybkiego wzrostu produktywności minęły, niezależnie od tego, co robimy” — powiedział noblista. To stwierdzenie sugeruje fundamentalną zmianę w oczekiwaniach dotyczących przyszłości gospodarczej — nie tylko w stosunku do AI, ale do wzrostu gospodarczego w ogóle.

Alternatywny pogląd: Bank Anglii nie rezygnuje

Nie wszyscy ekonomiści i decydenci podzielają sceptycyzm Pissaridesa. Andrew Bailey, szef Banku Anglii, uważa, że sztuczna inteligencja może w przyszłości stać się technologią przełomową dla wzrostu gospodarczego. Bailey przyznaje jednak, że efekty wdrażania AI nie będą widoczne od razu — potrzeba czasu, aby nowe rozwiązania przełożyły się na wyższą produktywność i lepsze wyniki gospodarki. Mimo to ocenia, że technologia “może przyjść z pomocą” i w dłuższej perspektywie wesprzeć rozwój gospodarczy.

Praktyczne implikacje dla pracy zdalnej i hybrydowej

Dla pracowników w modelu pracy zdalnej lub hybrydowej stanowisko Pissaridesa ma konkretne znaczenie. Jeśli wzrost produktywności dzięki AI będzie ograniczony, to presja na pracowników, aby “pracować szybciej” lub “robić więcej w mniej czasu” dzięki narzędziom AI, może nie być uzasadniona rzeczywistymi możliwościami technologii. Oznacza to, że zamiast rewolucji w sposobie pracy, możemy spodziewać się ewolucji — stopniowego wdrażania narzędzi w wybranych obszarach bez fundamentalnej transformacji.

Ponadto, jeśli 40 procent miejsc pracy będzie niedotknięte AI, to właśnie te zawody mogą stać się bardziej cenne na rynku pracy. Pracownicy w sektorach usług bezpośrednich, opiece zdrowotnej czy edukacji mogą mieć większą pewność zatrudnienia, nawet jeśli pozostałe sektory doświadczą automatyzacji.

Podsumowanie: Zmiana perspektywy

Stanowisko Christophera Pissaridesa sugeruje, że powinniśmy zmienić nasze oczekiwania wobec sztucznej inteligencji. Zamiast czekać na rewolucję produktywności, która przywróci dynamikę wzrostu z dekad 80-90, powinniśmy przygotować się na świat, w którym AI będzie narzędziem wspierającym pracę w wybranych sektorach, ale nie zmieni fundamentalnie trajektorii wzrostu gospodarczego. To wymaga nowej strategii zarówno dla pracowników, jak i dla polityki gospodarczej — jednej opartej na realistycznych oczekiwaniach, a nie na obietnicach technologicznej zbawienia.

Najczęstsze pytania

Czy sztuczna inteligencja podniesie produktywność w pracy?

Według Christophera Pissaridesa, noblisty z 2010 roku, AI nie doprowadzi do boomu produktywności jak w latach 80-90. Brakuje dowodów na wyraźny wzrost produktywności w skali całej gospodarki, choć technologia może zwiększyć efektywność w wybranych sektorach.

Które zawody są bezpieczne przed automatyzacją AI?

Pissarides szacuje, że około 40 procent miejsc pracy w USA i Wielkiej Brytanii nie będzie istotnie podatne na sztuczną inteligencję. Dotyczy to przede wszystkim zawodów wymagających bezpośredniego kontaktu z ludźmi, takich jak pielęgniarstwo czy hotelarstwo.

Co mówią liderzy technologiczny o wpływie AI na gospodarkę?

Jensen Huang z Nvidia i Sam Altman z OpenAI zapowiadają daleko idące konsekwencje AI dla rynku pracy i wzrostu gospodarczego. Jednak Pissarides ocenia te prognozy sceptycznie, twierdząc, że nie mają poparcia w obecnych danych.

Czy Bank Anglii wierzy w potencjał AI?

Andrew Bailey, szef Banku Anglii, uważa, że AI może stać się technologią przełomową dla wzrostu gospodarczego w przyszłości, choć efekty wdrażania nie będą widoczne od razu i wymagają czasu.

Jakie sektory mogą zyskać na rozwoju AI?

Pissarides wskazuje na sektor finansowy jako najbardziej podatny na wykorzystanie sztucznej inteligencji. Jednak nawet znaczący wzrost produktywności w tym sektorze nie wystarczy do osiągnięcia optymistycznych scenariuszy wzrostu ogólnej produktywności.

Na podstawie: pb.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.